Triduum Sacrum 2017

13.04.2017  Wielki Czwartek

18.30Msza święta Wieczerzy Pańskiej

Po mszy, w Ciemnicy, Gorzkie żale i Różaniec

14.04.2017 Wielki Piątek

07.00 – Jutrznia  z Godziną Czytań

17.45 – Droga krzyżowa

18.30 – Liturgia Męki Pańskiej

21.00-24.00 – Noc konfesjonałów

15.04.2017 Wielka Sobota

07.00 – Jutrznia z Godziną czytań

08.00-14.00 Błogosławieństwo pokarmów na stół wielkanocny (co pół godziny)

ZMARTWYCHWSTANIE PAŃSKIE

20.00 – WIGILIA PASCHALNA

16.04.2017 – Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

6.00 – Msza święta z procesją rezurekcyjną

Kolejne msze święte od 8.30  jak w każdą niedzielę

Droga krzyżowa – KSM Testimonium

 

Droga krzyżowa napisana przez młodzież z parafialnego oddziału KSM-u

STACJA I          JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

„Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj!” – te słowa wykrzykiwane przez ludzi zmusiły Poncjusza Piłata do wydania wyroku śmierci na Ciebie, Jezu. Przez egoizm i pychę, które zadomowiły się w ludzkich duszach, my wszyscy zasądzilismy o Twoim losie. Sądząc innych uwłaczamy sobie, Bogu, oraz oraz wszystkim ideom. Jednak tylko Ty, Panie masz prawo sądzić.

Słowo ma wielką siłę. Słowem możemy wyrazić dobro, możemy ukazać prawdę, ale możemy też przeklinać i złorzeczyć, siać zgorszenie…

Jezus z miłości do mnie uczy mnie, jak dobrze wykorzystywać dar mowy, dając świadectwo i nadzieję moim bliskim.

 

STACJA II       JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA
Jezu, bierzesz na swoje ramiona krzyż pełen naszych grzechów. Tylko dzięki wielkiej miłości udaje się Tobie go ponieść.  Bierzesz ten krzyż i niesiesz go dla nas- ludzi grzesznych, byśmy mogli zostać zbawieni. Jezu, Ty pokazujesz nam, że najważniejsi są dla Ciebie ludzie. Podejmujesz się trudu, i choć wiesz, że nie będzie łatwo, idziesz z ufnością na Golgotę.

Jezus z miłości do mnie każdego dnia zachęca mnie, bym miał odwagę iść z ufnością i być przykładem dla innych.

 

STACJA III          PIERWSZY UPADEK JEZUSA

Upadłeś… Towarzyszący Twojej męce tłum zwraca się ku Tobie. „Nie wytrzymał. Zbyt słaby. Powinnien się poddać. Po co walczyć, jeżeli ta walka jest bezoowocna.”- mówią tak, bo nie znają celu Twojej wędrówki. Panie, ja także upadam. Poddaję się, kiedy przerastają mnie codzienne obowiązki, nauka, nierozwiązane konflikty, kłótnie z najbliższymi. Staram się, pracuję wytrwale, a moje poświęcenie nie przynosi efektów. Tak łatwo jest upaść, a tak trudno powstać. W takich chwilach przypominam sobie o Twojej wytrwałości, o tym, jak przezwyciężyłeś ból i pozostałeś niezłomny. Wiem, że zawsze jesteś blisko i wyciągasz swą dłoń, aby mi pomóc.

Jezus z miłości do mnie, powstaje, abym tak jak On, nigdy nie poddała się w dążeniu do zbawienia.

STACJA IV     JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

Cierpienia,  jakie znosi Maryja w tym momencie nie da się opisać słowami. Została ugodzona bólem w sposób najbardziej dotkliwy dla kobiety, która stała się matką. Jej dziecko umierało, a Ona nie mogła nic zrobić. Jezu, mocno cierpiałeś, i  choć bez słów, jedynie spojrzeniem zapewniłeś Matkę, że właśnie w ten sposób staje się Matką całego świata. Ona pomogła Ci jednak nie jakimś gestem, ale samą obecnością. Maryjo, bądź przy mnie w chwilach radosnych i smutnych.

Jezus z miłości do mnie w ostatnich chwilach życia ofiaruje nam najbliższą Mu Osobę- Swoją Matkę, która pomaga nam znosić ciężar naszego życiowego krzyża.

 

STACJA V    SZYMON Z CYRENY POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ JEZUSOWI

Szymon wcale nie chciał pomagać Jezusowi. Był już wystarczająco zmęczony pracą w polu. Jednak udzielił Ci pomocy i włożył wysiłek w towarzyszenie samemu Bogu na drodze krzyża. Nawet kiedy niechętnie coś podejmujemy, wchodzimy na drogę, która na końcu może okazać się wspaniałą wygraną. Kiedy przyłożymy rękę do krzyża bliźniego, ten krzyż przemieni nas w świętych, bo kiedy się go niesie, poznaje się Pana.

Jezus z miłości do mnie zachęca mnie do niesienia krzyża, by razem z Nim wziąć czynny udział w zbawczym trudzie, dostrzegając cierpienie innych.

 

STACJA VI        WERONIKA OCIERA TWARZ JEZUSOWI

Dla Weroniki liczyłeś się tylko Ty, Jezu, i Twoje cierpienie. To ona zapragnęła staną przy Tobie i trzeć Twoją twarz, by ulżyć Ci w bólu i pokazać Ci, że nie jesteś sam.  Każdy nasz dobry czyn jest otarciem Twojej twarzy, każde wybaczenie, dokonane w Twoje Imię i każde przyjście z pomocą, zwłaszcza temu człowiekowi, który jest najbliżej nas. Spraw, Panie bym był gotowy do poświęceń i miał otwarte serce.

Jezus z miłości do mnie uczy mnie dostrzegać cierpienie innych i przychodzić im z pomocą, tak jak św. Weronika.

 

STACJA VII        DRUGI UPADEK PANA JEZUSA

Jezu, drugi raz upadłeś pod ciężarem krzyża. Uświadamiam sobie, że moje życie to  pasmo niekończących się upadków, z których nie potrafię podnieść się bez Ciebie, bez Twojej nieskończonej miłości. Po każdym upadku, pod brzemieniem grzechów obiecuję poprawę, ale w mojej słabości i niedoskonałości powtarzam wciąż te same błędy. Ty, Jezu nie tylko pomagasz mi wstać i wybaczasz moje grzechy, ale także zapominasz o nich, abym mógł stać się czysty i biały jak śnieg.

Jezus z miłości do mnie nie liczy moich upadków, ale to, ile razy i jak bardzo pragnę się podnieść i dążyć z Nim do zbawienia.

 

STACJA VIII       JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

W czasie drogi na miejsce Twojej śmierci, spotkałeś kobiety rozpaczające nad Twoim losem. Do nich skierowałeś te słowa: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!”. W tym zdaniu dostrzegam Twoje napomnienie wszystkich ludzi, aby swoją uwagę skupiać nad swą grzesznością oraz upadkiem. Pragniesz nawrócenia się każdego człowieka,
a także tego by każdy z nas w życiu doczesnym kierował się miłością i dobrem. Poprzez swoją śmierć, dążysz do zmycia z człowieka wszelkich niegodziwości i grzechów. Nie chcesz by ludzie zatracili się w nich, ale by mogli radować się życiem wiecznym.

Jezus z miłości do mnie bierze na swoje Święte i Nieskalane grzechem ramiona krzyż, jako brzemię mojego grzechu i upadku, zachęcając mnie do codziennego poprawiania się i zmierzania ku świętości.

 

 STACJA IX       PAN JEZUS PO RAZ TRZECI UPADA POD KRZYŻEM

          Jezu, idziesz już taką długą drogę, masz coraz mniej sił i upadasz pod ciężkim drzewem. Jednak nie poddajesz się, walczysz, nawet gdy to już trzeci raz. Twoja miłość nie słabnie, lecz z każdym krokiem staje się mocniejsza. Ja tak często upadam, całkowicie zniechęcony poddaję się walkowerem. Jednak Ty Jezu, pokazujesz mi, jak podnosić się z największego błota, z ciemności  grzechów. Ty zawsze stawiasz mnie na nogi. Naucz mnie za każdym razem na nowo oddawać się w opiekę Najlepszemu Ojcu.

Jezus z miłości do mnie nie poddaje się podczas wędrówki, lecz dzielnie kroczy mimo wyczerpania.

 

STACJA X        JEZUS OBNAŻONY Z SZAT

Nagi… Twoi oprawcy obdzierając z Ciebie szaty, sądzili, że pozbawią Cię godności i szacunku. Mylili się. Ujrzeli w Tobie czystą miłość, prawdę oraz dobroć. Współczesny człowiek dba tylko o swój wizerunek. Stara się przypodobać innym, dbając o tężyznę fizyczną, modny ubiór, makijaż. Zapomina o najważniejszym, o duszy- jedynej wartości, której nie można utracić, bowiem nie przemija.

Panie, proszę Cię, abym postępowała i kształtowała swój charakter tak, aby moją największą wartością było moje duchowe wnętrze. Abym była piękna w oczach innych, nie ze względu na wygląd, a osobowość.

Jezus z miłości do mnie, wskazuje mi, że troszcząc się o moją duszę, nigdy nie utracę swojej godności.

 

STACJA XI         JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA

Jak bardzo dotkliwy jest ból, który rozrywa, kłuje i kaleczy… Ty, jako grzesznik mocno to przeżyłeś i nie dałbyś się skaleczyć ponownie, prawda? Nie zgodziłbyś się na nic, co przyniosłoby niewyobrażalny ból i nieprzemijające blizny, które przypominają przykre chwile, niczym szpilki wbite w serce. Może Ty nie, ale Jezus owszem. Panie, znosisz ten wielki ból za każdym razem, gdy ja zdecyduję się na grzech. Naucz mnie walczyć ze złem, bym stawał się silniejszy.

Jezus z miłości do mnie znosi nieustające katusze, pokazując, jak bardzo jest miłosierny.

 

STACJA XII      PAN JEZUS UMIERA NA KRZYŻU

Tyle osób mógłeś jeszcze uzdrowić, nakarmić, wskrzesić, a jednak zostałeś powstrzymany przez intrygę złych ludzi. Teraz bez tchnienia, bez życia, bez ruchu wisisz na krzyżu. Przekroczyłeś próg śmierci i dalej poniosłeś swoją Ewangelię nadziei. Kiedy ludzie patrzyli na Ciebie, na Twoje martwe ciało, byłeś już w otchłaniach, zwiastując zmarłym wyzwolenie.

Panie Jezu, jesteśmy słabi. Jesteśmy grzeszni. Trudno nam zachować Twoje przykazania, zwłaszcza przykazanie miłości. Pomóż nam zobaczyć, że w Tobie jest nasza moc!  Pomóż nam tak się kochać, jak Ty nas umiłowałeś.

Jezus z miłosci do mnie umarł na krzyżu, dlatego chcę zmarnować swoje życie ciągle obumierając dla świata, trwając w wierze, nadziei i miłości.

 

STACJA XIII          JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA

          Jezu, teraz już wiemy, że umiera tylko nasze ciało, a dusza pozostaje na zawsze. Twoje Przenajświętsze ciało zostało zdjęte z krzyża i oddane Matce, która z czułością przytula Je do serca. Jezu, zdejmij z nas ciężar naszych win i oddaj nas w ręce Umiłowanego Ojca.

Naucz nas pokory, abyśmy nie liczyli na własne siły, lecz na Ciebie, który wciąż żyjesz. Naucz nas posłuszeństwa Tobie.

Jezus z miłości do mnie daje nam moc wiary, która będzie wznosić nasze oczy ku Bogu, i która przeniknie nasze myśli i czyny.


STACJA XIV      ZŁOŻENIE JEZUSA DO GROBU

Mój Mistrzu, wytrwałeś w cierpieniu, w bólu i  zmęczeniu do samego końca. Jesteś dla mnie wzorem jak w pełni oddać się wypełnianiu woli Boga Ojca. Pewnego dnia każdy z nas będzie musiał zostawić na ziemi wszystko to, co marne i przejść przez bramy śmierci prowadzące do nieskończoności. Ty Jezu pokonałeś śmierć i ofiarowałeś samego siebie, aby zbawić każdego człowieka.

Twój grób, Chryste jest pierwszym, przy którym słowo „koniec” ustępuje miejsca słowu „początek”. W swojej nieskończonej miłości otworzyłeś na nowo drogę, która niegdyś została zamknięta przez grzech pierwszych rodziców.
Jezus z miłości do mnie umarł, abym mógł zyskać znacznie więcej, niż mogę sobie wyobrazić- abym zyskał życie wieczne.

Msza o miłość – transmisja on-lina

Opowieść o miłości

Miłość, to słowo, które zdaje się rozumie każdy człowiek, ale jakże różne bywają znaczenia miłości. To tak, jakby ludziom wystarczyło to samo, wspólne brzmienie, aby ukryć pod nim znaczenie czasem sprzecznych ze sobą postaw.

         Miłość, to przecież nie tylko uczucie, to nie tylko wszystko dzielone na dwoje. Miłość, jak to łatwo powiedzieć, jak trudno oddać sens życiem słów tak łatwo wypowiedzianych.

         Miłość, to siostra wierności i przyjaciółka mądrości. Miłość, to droga, która wiedzie w nieznane, choć wszyscy się spodziewają, że wiedze nas do szczęścia.

         Miłość, oblubienica piękna, towarzyszka życia, serdeczny przyjaciel.

Co robimy tutaj, w ten zimowy wieczór, otaczając relikwiarz świętego męczennika? Dziś dam ci paletę farb, byś wymalował w swym sercu przepiękny obraz miłości, abyś się w nim zakochał i wpatrując się w niego, uczył się żyć dla miłości, poświęcać z miłości i przechodzić do wieczności z sercem pełnym miłości.

         Pierwszym z kolorów, który chcę ci ukazać tego zimnego wieczoru, jest błękit, taki, jak ma wiosenne, bezchmurne niebo, kiedy wpatrując się w nie marzyłeś o szczęściu w swym życiu. Popuść więc wodze wyobraźni, zapragnij być szczęśliwym, przestań być niewolnikiem a zacznij żyć jak spadkobierca niebieskiej fortuny. To kolor oczu dziecka, w których ponoć wciąż można dostrzec maleńki skrawek nieba, to kolor szat Przeczystej Panienki. Wymaluj tym kolorem twoje pragnienie szczęścia, uwierz, że jest Ci ono pisane, a każdy, kto twierdzi inaczej jest wysłannikiem diabła. To właśnie z wyżyn Nieba pochodzi tęsknota za szczęściem, to tam, masz sięgać, i stamtąd jak uczy psalmista wypatrywać szczęścia. Bóg pragnie Twego szczęścia, Bóg darzy Cię miłością, i to On wie tylko, na której życiowej drodze osiągniesz cel ci pisany.

Drugi, to złoty, jak złoto najczystsze. Kolor, który ma twój zaręczynowy pierścionek. Kolor królestwa i szlachetnego metalu. Dziś, gdy nosisz go z dumą, lub wciąż skrywasz w kieszeni, czekając na ten właściwy moment, by dać go ukochanej, gdy wydaje Ci się, że jeszcze czas nie nadszedł, by stanąć przed ołtarzem, by złączyć się świętym węzłem, świętym i nierozerwalnym, pomyśl, nigdy nie będzie cię stać, by ją ozłocić, jak ziemską królową, nigdy jak tylko przez małżeństwo, przez tę świętą przysięgę, bo gdy będziecie już mężem i żoną, wasze skromne mieszkanie stanie się czymś więcej, niż królewskim pałacem. Pobłogosławieni przez Boga, z dłońmi związanymi węzłem w dom macie wejść z miłością Chrystusa. Wasze mieszkanie, wasz stół słowa, wasze wspólne rozmowy, wasze łoże małżeńskie mają stać się ołtarzem miłości i wyrazem wzajemnego oddania. To złoto małżeńskiej obrączki, noszonej z dumą i z pokorną wdzięcznością za drogi życia, które się zbiegły razem i wiodą odtąd jednym szlakiem miłości. Dlatego drogi bracie i siostro wspólne mieszkanie ze sobą, gdy nie wiąże was przysięga złożona przed Bogiem jest świętokradztwem takim samym, jak tu za ołtarzem stanąłbyś by mszę odprawiać nie będąc kapłanem, usiadł w konfesjonale nie będąc księdzem i słuchał spowiedzi, nie z miłości Boga i w mocy sakramentu, lecz na próbę podjąć święte czynności.

W twojej palecie kolorów Bóg bardzo ważne miejsce przeznaczył dla bieli. Takiej samej, jak twa biała szata, którą otrzymałeś w czasie chrztu świętego, jak biel sukni, w którą przyodziejesz się w dniu twojego ślubu. Biel, symbol czystości, niewinności, tych cnót, które pozwalają jaśnieć naszemu dziecięctwu Bożemu przed obliczem Stwórcy. To ta sama biel, w którą kiedyś przyodziejesz swoje własne maleństwo i przyniesiesz je przed oblicze Boga, by włączyć do Kościoła, by obmyć z brudu zmazy pierworodnej. Jeśli twa dusza będzie zdobna bielą niewinności i czystości przed obliczem Boga, pamiętaj, że wówczas twa miłość nie będzie nietrwała jak fabuła filmu, nie będzie rodem z nudnej telenoweli. Miłość pisana bielą czystości twojej duszy, to miłość, której Bóg błogosławi.

Czerwień, kolor krwi, ofiary i poświęcenia bez granic. Kolor ornatu św. Walentego. Kolor zaczerwienionych oczu, po niedospanych nocach, kolor poświęcenia i miłości silniejszej, niż pragnienie życia. Łatwo jest wyznawać miłość, łatwo jest mówić komuś, że nie ma ważniejszej, bardziej ukochanej, trudniej poszanować, pomóc, czy czuwać w czasie choroby. Miłość nad życie, to miłość pisana poświęceniem ojca, to miłość naznaczona codzienną pracą matki, jej kolejnymi zmarszczkami, które na jej twarzy brutalnie rzeźbi życie. To także miłość tych matek, cichych bohaterek, które niejednokrotnie własnym życiem ryzykowały dla życia i zdrowia dziecka.

Fiolet, jak stuła przy konfesjonale, którą całujesz na znak szacunku dla sakramentu kapłaństwa, poprzez który Bóg daruje Ci winy i uczy Cię przebaczać. Miłość jest przecież tą cnotą, co nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli z prawdą.

Pamiętaj, gdy przyjdzie ochota, aby wszystko, czego pragnęłaś pokryć farbą szarości, znaleźć czas na modlitwę, na rozmowę ze sobą, na wspólne oglądanie zdjęć, gdy niebo było tak blisko, na wspominanie chwil, co zbyt szybko minęły. Niech owa szarość będzie tłem, a nie pierwszym planem twojego obrazu, niech na jej tle cudownie jaśnieje twa wierność, poświęcenie, i uśmiech codzienny darowany mężowi, żonie, dzieciom i staruszkom rodzicom.

Pamiętaj, by brud grzechu nie oszpecił twej twarzy, by mieniąc się tysiącami światełek ulicznych neonów, reklam szczęścia bez wysiłku i miłości bez związku nie zwiódł cię z drogi obranej i nie porzucił na bezdrożach grzechu.

Weź więc tę paletę, z błękitem nieba i marzeniami o szczęściu, weź złoto najczystsze i spraw, by z Boga pomocą, była dla ciebie Księżniczką, Królewną, wybranką życia i pełną ciepła królową. Weź, przyjmij po męsku tę czerwień poświęcenia, i pamiętaj, żeś mężczyzną, żeś przysięgał, że nie opuścisz i nigdy nie zdradzisz. Nawet za cenę krwi przelanej, nawet z daleka od domu, dopóki śmierć Was nie rozłączy, ty mężem jej będziesz, ona twoją małżonką.

Gdy życie zawiruje, gdy zabraknie miłości, choć ją ślubowałeś, gdy stracisz cierpliwość, lub gdy życiowy wypadek zafunduje tobie, słabemu człowiekowi, bolesny upadek, pamiętaj by prosić o wybaczenie, bo jest rzeczą na wskroś ludzką, bez tego odcienia fioletu, obietnicy poprawy, bez ciągłego wstawania, aby pokonywać kolejne życiowe przeszkody nie da się zdobywać szczytów, które skrywa błękitny kolor nieba. Miej więc dziś odwagę marzyć o wspólnym pałacu, o życiu w błękicie nieba i miłości tak czystej, do jakiej żaden proszek do prania na ziemi nie zdoła wybielić twojej ślubnej sukni. Pamiętaj, że małżeństwo to nie firma rodzinna, gdzie interes wyznacza wasze wspólne role. Małżeństwo, miłość, to zaproszenie do nieba, to wasze powołanie do szczęścia, które trwa na wieki. Bądź dzielnym uczniem odwiecznego artysty, który w pięknie człowieka, w powabie ciała i cieple ludzkiej duszy ukrył swe własne oblicze, czyniąc nas na swój obraz i swe podobieństwo. Bądź Jego ufnym dzieckiem i pozwól Mu by ci błogosławił, bo warta jest twoja miłość tego wielkiego starania. Dobieraj te barwy roztropnie i dbaj o szczegóły, by patrząc na obraz twego ziemskiego życia wszyscy mogli podziwiać potęgę Boskiego artysty.