Oblicza miłosierdzia

matka-teresa3Co znaczy być miłosiernym? Poświęcić godzinę swojego czasu? Przekazać kilkanaście złotych fundacji lub stowarzyszeniu, których cele wydają nam się bliskie? Czy może wyciągnąć rękę na zgodę do kogoś, kto mocno zaszkodził nam w życiu?

Od dziś, na pewno odpowiedź na postawione pytania będzie mogła być jeszcze szersza. Być miłosiernym to kochać Boga tak, i służyć Mu w bliźnich, najuboższych z ubogich, jak czyniła to Matka Teresa z Kalkuty. Czasem miłosierdzie ma oblicze Miłosiernego Ojca, wybaczającego grzechy Syna Marnotrawnego, innym razem Miłosiernego Samarytanina pochylającego się nad pobitym i porzuconym człowiekiem, jeszcze zaś innym razem właśnie oblicze ubogiej zakonnicy, która odkryła swoje powołanie do czynienia miłosierdzia na peryferiach metropolii współczesnego świata. Ojciec Święty Franciszek w czasie mszy św. kanonizacyjnej pięknie ujął w swojej homilii różnicę pomiędzy ludzkimi gestami solidarności i współczucia, a powołaniem do miłosierdzia.

Powołanie do miłosierdzia wynika bowiem ze współdziałania człowieka z Bogiem. Dzieje ludzkie mają bowiem dwóch głównych bohaterów – Boga i ludzkość. Jeśli więc widzimy dokoła siebie ogrom ludzkiej nędzy, materialnej i moralnej, zamiast oskarżać Pana Boga o zło tego świata, może warto zastanowić się, jakie zadanie stawia przede mną Najwyższy, do jakiego dzieła mnie powołuje, aby świat stawał się coraz bardziej ludzki?

 

Patrząc na te tłumy ludzi z całego świata, zgromadzone dziś na Palcu Świętego Piotra, nie sposób nie przypomnieć sobie jak ta właśnie święta przemieniała świat, w którym żyła oddając się bez reszty posłudze miłosierdzia. Nie sposób także nie zadać sobie pytania, czy każdy z nas, jako ta jednak kropla w oceanie ludzkości po dzisiejszej mszy św. na Placu św. Piotra weźmie sobie do serca te właśnie słowa, że jesteśmy powołani do miłosierdzia i zacznie choćby od tego, co czyniła św. Matka Teresa, a na co zwrócił uwagę Ojciec św. „Nie mówię w twoim języku, ale mogę się do ciebie uśmiechać”, wspominał słowa nowej świętej papież Franciszek. Czyż nie warto zacząć chociażby od tego?