Parafianie piszą…

fot. Marcin OleksaModlitwa nogami

 

Człowiek został stworzony na chwałę Pana i powołany do tego, aby Go uwielbiać. Życie zostało człowiekowi podarowane z miłości, a w miłość tą, bezwarunkową i dla człowieka niepojętą, wpisany został wybór i wolna wola. Bóg stworzył człowieka na swoją chwałę, ale to człowiek dokonuje wyboru czy tego chce, przyjmując świadomie do swojego życia Tego, który go wykupił z mocy Zła i panowania mroku dobrowolnie wybierając śmierć krzyżową; czy też nie chce, zachowując swoje życie dla siebie, i mniej lub bardziej świadomie poddając się Temu, od którego został przed wiekami wykupiony. 

Świadomy akt wolnej woli człowieka jest tym, co determinuje całe jego życie, nakreślając – jak nawigacja, kierunek do którego będzie zmierzał. Od tej woli i od decyzji wyboru człowieka zależy, czy i jak Bóg będzie obecny w jego życiu, i jak będzie tam działał. A działa naprawdę z wielką mocą, jeśli Mu tylko na to pozwolimy. 

 

Moje życie jest cudem od samego momentu poczęcia. Cud nie oznacza tego, że było i jest proste. Nigdy nie było, ale nikt nie obiecywał mi, że będzie. Godzę się na to, na co nie mam wpływu, ale walczę, gdy jest choć cień szansy, że się uda. Nie poddaję się, gdy sytuacja, o którą toczę bój z losem zależy ode mnie; przyjmuję natomiast to, co mnie przerasta i co zależne jest od woli kogoś innego. 

Najtrudniejszą walkę człowiek toczy sam z sobą i z własnymi ograniczeniami. Kiedy zaczyna brakować sił na drodze, którą się podjęło, a psychika chowa się w skorupę lęku i niemocy, trzeba determinacji by się nie poddać, zawalczyć i dokończyć to, co rozpoczęliśmy z przekonaniem, że wytrwamy. Trzeba też pokory wobec tego, co musi rozegrać się swoim rytmem, bez niecierpliwego pospieszania czasu i z przyjęciem pewnych warunków, których nie da się zlekceważyć. 

 

Pokory wobec życia uczę się w górach. Podejmując wędrówkę szlakami, które stawiają wymagania jestem świadoma tego, że muszę uszanować ich potęgę i dostosować się do tego, co one narzucają. Zmierzając na szczyt, do którego dojście wymaga czasu i wysiłku wiem, że nie mogę wybrać drogi na skróty, ani też nie sprawię, że dotrę do celu dużo szybciej niż początkowo zamierzyłam, bo każdy skrót grozi upadkiem, a siły trzeba rozłożyć równo na całą wędrówkę, a nie jedynie na jej początkowy etap. Każdy wysokogórski szczyt jaki chcę zdobyć, jest jak trudne życiowe zamierzenie czy wyzwanie postawione nieoczekiwanie. Zanim się go podejmie, wymaga przemyśleń i opracowania trasy, bo kiedy już się rozpocznie wędrówkę, nie zawsze da się zawrócić. Aby nie zboczyć z wyznaczonego szlaku, potrzebuję mapy. Dzięki niej wiem, którą drogę wybrać, gdy ta zamierzona okaże się zbyt trudna lub przekraczająca moje możliwości. Mapa wskazuje właściwy kierunek, a znaki, które napotykam na drodze mojej wędrówki upewniają mnie w tym, że idę dobrą ścieżką. 

Moją mapą jest Ten, który mnie umacnia. W Nim mogę wszystko, nawet gdy sama wątpię w swoje możliwości. Jego moc pomaga mi przezwyciężać własne ograniczenia i znaleźć siły wówczas, gdy wydaje mi się, że nie postawię już ani kroku więcej. W takiej wędrówce, podjętej na Jego chwałę, moją modlitwą staje się każdy kolejny krok. Kiedy wszystko we mnie krzyczy: „Nie dam rady! Już dłużej tak nie mogę!”, On podtrzymuje mnie przed upadkiem i wbrew wszystkiemu, pomimo braku sił i chęci podjęcia dalszej drogi; pomimo bólu, pęcherzy, obtarć i potwornego zmęczenia, jest ze mną wtedy, gdy ja wątpię i niemożliwe czyni możliwym. A ja „odmawiam” nogami modlitwę dziękczynienia i uwielbienia, bo każdego dnia mojego życia doświadczam Jego łaski i realnej obecności w tych wszystkich sprawach, które z ufnością Mu oddaję. Każdy dzień podejmuję na Jego chwałę, a gdy przychodzą momenty, kiedy usta milczą i trudno zebrać myśli, i gdy brakuje słów, by powiedzieć Mu to wszystko, co nagromadziło się w sercu, wiem, że On, Jezus, mój Pan, przyjmie każdą modlitwę nóg, które przezwyciężając słabość ciała, wędrują dalej, aż do wyznaczonego celu, z Jego błogosławieństwem.

Monika A. Oleksa 

Czytaj dalej

Zakończenie roku szkolnego

24 czerwca uroczyście zakończyliśmy rok szkolny. Udanych wakacji z Bogiem! 🙂

Fot. Katarzyna Piszcz

 

Koncert dla Beaty

KoncertW sobotnie popołudnie 19 czerwca młodzi artyści z kliku lubelskich liceów dziękowali wszystkim, którzy przez dołączenie do dawców szpiku włączyli się w pomoc p. Beacie Nowak, polonistce z III LO, walczącej z poważną chorobą. Pełna galeria na profilu „f”